środa, 29 sierpnia 2012

Proźba Pani Jeziora / Ranny Merlin

Tę notkę dedykuję Debbs,Ayumi i Temie. ^^
~~~~~~~~~~`~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Zbudziłam się rano,mając nadzieję,że wydarzenia z nocy były tylko moim urojeniem,snem. Otworzyłam oczy i ujrzałam mężczyznę śpiącego obok mnie,przetarłam oczy uświadamiając sobie,że to Merlin. Uśmiechnęłam się szeroko,wpatrując w niego. Widok śpiącego Merlina był nieziemski. Spojrzałam na samą siebie,byłam w jego koszuli i krótkich spodenkach,zaś on spał w samych spodniach. Od razu przypomniało mi się,że to,co sie stało w nocy nie było snem,lecz rzeczywistością. Posmutniałam od razu i pojedyncza łza popłynęła po moim policzku,chciałam cofnąć czas,żeby to co się stało wtedy nie miało miejsca. Jednak nie potrafiłam,więc musiałam jakoś z tym żyć. Westchnęłam cicho i powoli wyślizgnęłam się z ramion Merlina,tak,aby go nie obudzić. Podeszłam do szafy i spojrzałam na swój ubiór. Koszula Merlina była wygodna,postanowiłam coś do niej dobrać. Wyciągnęłam z szafy spodnie i ubrałam na siebie,usiadłam na skraju łóżka postanawiając obudzić już Merlina. Delikatnie szturchnęłam chłopaka,ale on dalej spał,jednak ja wiedziałam,że Artur nie będzie zadowolony z faktu,że Merlin jeszcze śpi. Zaczęłam się zastanawiać,co zrobić,żeby Merlin się obudził i wpadłam na genialny pomysł. Po cichu podeszłam do niego i przystawiłam usta do jego ucha.
Merlinie wstawaj. - mruknęłam seksownym głosikiem,na co chłopak otworzył oczy i spojrzał leniwie w moją stronę. Podniósł się i delikatnie uśmiechnął.
Dzień dobry. Długo spałem? - spytał mnie drapiąc się po głowie speszony.
Hm trochę. Przepraszam,że Cię obudziłam,ale na pewno mój kochany braciszek już się denerwuje,że Cię nie ma. - uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
No tak,cały Artur. Na pewno przyszykował mi już sporo roboty na dziś. -zaśmiał się i spojrzał na mnie - Czy mógłbym odzyskać swoją własność? - spytał wskazując na koszulę.
Właśnie... Bo widzisz.. Ja chciałabym ją zatrzymać. Mogłabym? Proszę! - spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem.
No dobrze,ale czy wypada mi iść tak po korytarzach zamku? - zamyślił się i zaśmiał - Kurczę zapomniałem,że mam tu jeszcze kurtkę. - nałożył ją na ramiona,pocałował mnie w czoło i wybiegł,a ja stałam jak wryta. On mnie pocałował,ludzie cud cud! No dobra w policzek,ale zawsze coś no nie? Zaczęłam się cieszyć jak głupia. Cała w skowronkach,zapominając o wczorajszych wydarzeniach ruszyłam do wyjścia z komnaty. Otworzyłam drzwi i wyszłam,udając się do Gajusza. Nuciłam sobie pod nosem,podskakując niczym czerwony kapturek,udający się do swojej babci. Zaśmiałam się,zwracając przy tym na siebie uwagę Lancelota. Uśmiechnęłam się w ich stronę speszona i wbiegłam do Gajusza. U niego siedziały dwie młode brunetki. Od razu było wiadome,że to bliźniaczki. Bardzo przypominały mi Merlina. Jak się po chwili dowiedziałam,były one jego siostrami. Zielonooka miała na imię Lisa,zaś brązowooka Agnes. Były śliczne. Na pewno miały urodę po matce. Spojrzały na mnie,a ja nie wiedząc o co chodzi przekrzywiłam głowę na bok.
Masz na sobie koszulę Merlina. - wyszeptała Agnes.
Ach. Tak tak. To długa historia. - podrapałam się po głowie,a na odkrytej ręce ukazał się siniak. Zapewne tamten rycerzyk zrobił mi ich kilka. Skrzywiłam się lekko i pokręciłam głową. Gdybym mogła,poszłabym daleko stąd. Nie pozwoliłabym by ktoś mnie tknął,ale nie miałam na to wpływu. Byłam za słaba,za słaba na bronienie się,za słaba na samobójstwo. Usiadłam na ziemi podkulają nogi pod brodę i gapiąc się jak jakiś kretyn w sufit.
Przepraszam - mruknęła Lisa - mogłabyś się nie smucić? - spytała siadając obok i obejmując mnie ramieniem. Poczułam się jakby była moją siostrą. Położyłam głowę na jej ramieniu,czując po drugiej stronie rękę Agnes. Obie mnie przytuliły,jakby chciały chronić przed złem. Poczułam się bezpiecznie,pierwszy raz w życiu. Na mojej twarzy zagościł delikatny uśmiech.
Dziękuję,na prawdę. - przytuliłam je mocno i pocałowałam w policzki.
Nie ma sprawy. - mruknęły obie nieco zmieszane. Na pewno się nie spodziewały,że im podziękuję. Po chwili Gajusz stanął obok mnie.
Olivio,chyba trzeba te siniaki posmarować maścią. Chodź. - ujął moją dłoń i pomógł wstać,poprowadził do ławki. Poprosił mnie,żebym usiadła,więc tak zrobiłam. Uniosłam delikatnie koszulę Merlina ku górze,a Gajusz wsmarował w siniaki maść. Podziękowałam mu skinieniem głowy i uśmiechem. Gajusz był dla mnie zawsze taki dobry,zawsze od małego traktował mnie jak córkę,gdy wyjechałam oboje byliśmy z tego powodu smutni. Ale teraz jestem w domu. Z ojcem,Arturem,Morganą,Gwen,rycerzami,Gajuszem,bliźniaczkami i Merlinem. Zatrzymałam się myślami na tym ostatnim. Pragnęłam widywać jego uśmiech i spojrzenie codziennie. Wiedziałam,że na pewno to doda mi sił. Dla Merlina zrobiłabym wszystko,oddałabym nawet własne życie,aby go chronić. Chociaż wiedziałam,że to on na pewno teraz będzie chciał chronić mnie. Nie mogę jednak pozwolić,żeby mu się coś stało. Gdyby mu się coś stało,straciłabym sens życia. Umarłabym od wewnątrz,a tego nie chcę. Na pewno to większe cierpienie od bólu fizycznego. Merlin nie wiedział nawet,co do niego czuję. Może to dobrze? Chciałabym mu powiedzieć,ale to niedorzeczne. Znamy się tylko jeden dzień,a ja już się w nim zakochałam. może to przeznaczenie? Główkując tak,nie zauważyłam nawet kiedy Merlin i Artur pojawili się u Gajusza. Dopiero szturchnięcie Artura wyciągneło mnie  myśli.
Olivio,moja droga siostrzyczko. Chodźmy,mężczyzna,który dopuścił się wczoraj gwałtu na Tobie zaraz zostanie skazany - Artur powoli mnie podniósł,a ja spojrzałam na niego będąc w szoku. Miałam iść tam i na niego patrzeć? Wyrwałam się bratu i cofnęłam do tyłu,nie chciałam na tamtego mężczyznę patrzeć. Oni nie wiedzieli,jaki to ból.. Cofałam się dalej,lecz natrafiłam na przeszkodę,ktoś objął mnie od tyłu,jakby chciał dodać otuchy. Spojrzałam w tamtą stronę i ujrzałam Merlina,uśmiechał się tak uroczo jak zawsze,a w jego oczach szalały radosne ogniki.
Spokojnie,będę tuż obok. Jesteś bezpieczna. Nie pozwolę Cię skrzywdzić - szepnął mi do ucha. Ja tylko wymusiłam uśmiech. Pomachałam Gajuszowi,Lisie i Agnes i ruszyłam z bratem oraz swoją miłością ku sali tronowej. Trzymałam Merlina za ramię,bojąc się. Artur przyglądał się temu w szoku. Przez moment wydawało mi się,że był uśmiechnięty i nad czymś dumał. Mam nadzieję,że nie chce mnie z nikim swatać. Weszliśmy do sali tronowej. Ojciec wraz z Gwainem i Lancelotem stał przy tronie,a przed nimi leżał na ziemi tamten mężczyzna. Usłyszeli jak wchodzimy i spojrzeli w naszą stronę. Sir Leon trzymał go. Jak się dowiedziałam mężczyzna nazywał się Felix. Felix zerknął na mnie i już chciał mnie złapać,ale Sir Leon pociągnął go do tyłu,a Merlin stanął przede mną. chwyciłam Merlina za nadgarstek. Ojciec,Sir Leon,Gwain i Lancelot patrzyli się na nas niezrozumiale. Merlin spojrzał na moją rękę,a ja tylko dałam mu znak,że nic mi nie grozi. Chłopak przesunął się obok mnie,a ja puściłam jego rękę. Mój wzrok podążył ku Felixowi.
Ojcze,co z nim zrobisz? - spytałam ciekawa.
Trzeba go ukarać. Zamkniemy go w lochach,a potem dostanie kilka batów - zarządził ojciec.
Ale co to da? On przecież ma tę chorą satysfakcję,z tego,że przeleciał córkę Uthera Pendragona. Jeśli znowu mi się coś takiego przydarzy,to ja się chyba na poważnie zabiję no.
Miło było księżniczko - głos Felixa wyrwał mnie z moich myśli,a jego ten cwaniacki uśmiech. Artur nie wytrzymał i mu przyłożył. Ja spojrzałam na nich wszystkich,a w moich oczach zaszkliły się łzy. Odwróciłam się do nich plecami i wyszłam. Ojciec dopiero zauważył,że mam na sobie koszulkę Merlina,zamrugał zdziwiony.
Merlinie,czy moja córka ma na sobie Twoją koszulę? - spytał zdezorientowany ojciec.
Tak panie. Dałem jej,bo jej koszula była porwana - oznajmił mu Merlin.
Dziękuję - wybełkotał król. Merlin tylko się uśmiechnął i wyszedł za mną,a ja? Biegłam ile sił w nogach przed siebie,zanosząc się płaczem. Zbiegłam do pracowni Gajusza i usiadłam w kącie. Zawsze tak robiłam,gdy byłam zdołowana,siedziałam tam i płakałam. Lisa z Agnes spojrzały na mnie i pogładziły po głowie,ale Gajusz pokręcił tylko im głową,żeby mnie zostawiły. On mnie znał bardzo dobrze,wiedział,że potrzebuję chwili do przemyśleń. Siedziałam i znowu rozmyślałam,o wszystkim i o niczym. Moje życie jest po prostu pełne porażek. Tak,może i jestem księżniczką,ale za to ciągle padam czegoś ofiarą,jak nie gwałtu,to mnie pobiją. Albo facet mnie zrani. Chyba nie jest mi pisane szczęście,nigdy nie będę taka jak Gwen czy Morgana. Po nich widać,że kipią radością,a ja? Ja tylko jestem miła i przyjacielska oraz pomocna. Nigdy nie kipiałam radością,zawsze wymuszałam uśmiech na twarzy. Zazdroszczę im,one chociaż mają powodzenie,a ja? Ja tylko padam ofiarą mężczyzn. Nie mam tego czegoś,co moje dwie przyjaciółki,nawet Agnes i Lisa są ode mnie ładniejsze. Rozbeczałam się jeszcze bardziej. No tak,ze mną gorzej niż z dzieckiem. Jestem żałosna,co mi da ciągłe użalanie się nad sobą? Nic,a nic. Ale nie zmienię siebie. Taka już jestem. Ukryłam twarz w kolanach i zamknęłam oczy,chciałam,żeby wszystko uległo zmianom,żeby bylo inaczej niż jest. Niestety,to tylko marzenia. Do pracowni wbiegł zdyszany Merlin.
Czy ona jest tutaj? - zaczął się rozglądać w poszukiwaniu mnie,a gdy już mnie zobaczył,ruszył w moją stronę wolnym krokiem.
Merlinie,zostaw ją. Ona musi mieć chwilę dla siebie - Gajusz grzecznie go poprosił o to,a Merlin przytaknął tylko i usiadł na ławce. Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam Merlina,tak moją miłość. Wiem,że on na mnie nigdy w ten sposób nie spojrzy,jestem dla niego tylko przyjaciółką. Zresztą kto,by mnie pokochał? Nikt,jestem beznadziejna. Rozbeczałam się jeszcze bardziej,zaczęłam kręcić głową na boki i trzymać się za oczy,ciągle płacząc. Merlin niestety nie wytrzymał tego i podszedł do mnie. Usiadł obok i objął ramieniem. Odsunęłam ręce z oczu i spojrzałam w jego,niebieskie oczy. Były piękne,można było w nich utonąć. Wpatrywałam się tak jak zaczarowana,dopiero gdy Merlin dotknął mojego policzka ocierając łzy wyszłam z transu. Pokręciłam głową na boki. Chciałam wyjść,przestać myśleć o tym wszystkim.
Może masz ochotę na spacer? Chciałbym Ci coś pokazać. - wydukał Merlin,jakby czytał mi w myślach.
Oczywiście. - wymusiłam uśmiech i podniosłam się. Merlin zrobił to samo,wziął mnie pod ramię i udaliśmy się na spacer. Nie wiedziałam dokąd mnie prowadzi. Po drodze opowiadał mi o jakimś jeziorze,ach no tak.. Przecież jego ukochana tam się ponoć pojawia. Skrzywiłam się,po co ja mu tam? Nie chciałby sam z nią spędzać czasu? Cholercia i zrozum tu tok myślenia faceta. Ugh jakież to trudne!  Przystanęliśmy. Spojrzałam przed siebie i ujrzałam jezioro. Było piękne,a na nim stała śliczna,młoda kobieta. Nie dziwię się Merlinowi,że ją kochał i na pewno wciąż kocha. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się szeroko do nas. wyciągnęła w moją stronę dłoń,więc podeszłam powoli do niej.
Ty jesteś siostrą Artura,Olivią. dużo o Tobie słyszałam wczorajszego dnia. - zachichotała,wpatrując się w Merlina.
O mnie? Ja również o Tobie słyszałam wiele,Freyo. Przykro mi,że jesteś duchem. Przykro mi,że nie możecie być razem. - westchnęłam cicho. No tak,jak zwykle martwię się o innych,a o siebie nie. Nad sobą to się tylko użalam.
Nie szkodzi. Nie możemy być razem,to prawda,ale Merlin podarował mi coś. On mnie uratował i wie o tym doskonale. Pokazał mi co to miłość,nauczył kochać - oznajmiła dumnie Freya.
Dlaczego kazałaś mnie mu przyprowadzić? - spytałam ni stąd,ni z zowąd.
Chciałam z Tobą porozmawiać o nim. Chciałabym,żebyś się nim zaopiekowała. Chcę,żeby był szczęśliwy. - powiedziała mi Pani Jeziora.
Dlaczego,więc wybrałaś mnie? Dlaczego ja? - pokręciłam głową. Przecież to niedorzeczne. Nie jestem w stanie mu pomóc.
Bo wiem czego pragniesz i wiem,czego on potrzebuje. On potrzebuje miłości,a Ty możesz mu ją dać. Sądzę,że byłaby z was idealna para - wypowiedziała szczerze Freya.
Ja.. Nie wiem,czy potrafię - wyszeptałam cichutko.
Na pewno dasz radę,młoda księżniczko. Musisz tylko uwierzyć w siebie. Pokaż Merlinowi,co czujesz. Na pewno to zrozumie. - uśmiechnęła się do mnie i zniknęła.
Zaczekaj! Jak? - byłam zszokowana. Freya zanim zniknęła wskazała na moje serce. Ale co to kuźwa znaczy? Co mam posłuchać głosu serca? A bo ja umiem. Ale mnie postawiła w skomplikowanej sytuacji. A Merlin sobie stał zadowolony z siebie. Czy on maczał w tym palce? A może on też coś do mnie czuje? Nie to głupie. Na pewno nie.
Wracamy? - spytał,przerywając moje rozmyślenia.
Tak. - mruknęłam i ruszyliśmy w stronę zamku.  Szliśmy przez las obok siebie,co chwilę zerkając ku sobie. Zastanawiałam się nad słowami dawnej ukochanej Merlina,czy będę potrafiła? Muszę spróbować. Przystanęłam chwytając Merlina za rękę i dotykając nią swojego policzka.
Merlinie.. Ja. Bo widzisz. - westchnęłam,nie wiedząc jak to powiedzieć.
Tak? - chłopak przekrzywił głowę na bok.
Kocham Cię. Od pierwszego spojrzenia na Ciebie. wiem,że to głupie i na pewno myślisz,że oszalałam,ale mówię prawdę. Kocham Cię bardzo. Wiem także,że nigdy byś nie spojrzał na kogoś takiego jak ja. I przepraszam. - spuściłam głowę i puściłam jego dłoń.
Jeśli kogoś kochasz,to nie przepraszaj za to. Miłość to dar Olivio,dodaje nam sił. - przytulił mnie do siebie.
A ja nie wiedząc co powiedzieć,po prostu go pocałowałam. Merlin odwzajemnił pocałunek,a potem odsunęliśmy się od siebie. Na jego twarzy zagościł ten jego czarujący uśmiech. Zaśmiałam isę pod nosem. Czy ja śnię? Właśnie go pocałowałam. Jednak po chwili podeszło do nas kilku mężczyzn. Merlin stanął przede mną chcąc mnie obronić. Podałam mu miecz,który podarował mu Artur. Zaczął walczyć z jednym,ze złoczyńców. Miałam nadzieję,że to Merlin wygra,jednakże Merlin został ugodzony mieczem w brzuch. Łowca nagród wbił mu miecz w pierś. Pisnęłam przerażona,a do oczu napłynęły mi łzy. Pobiegłam do Merlina i uklęknęłam przy nim. Mężczyźni zaczęli się śmiać. Wściekła i rozdrażniona,chwyciłam w dłoń miecz i zaczęłam walczyć. Już się nie bałam o siebie,teraz najważniejsze bylo to,aby Merlin trafił do pracowni Gajusza. Walczyłam niczym lew,udało mi się w jakiś sposób pokonać mężczyzn. Usiadłam obok Merlina i chwyciłam jego dłoń podnosząc go delikatnie. Uwiesiłam jego dłoń ramię na swojej szyi i jak najszybciej starałam się iść w stronę zamku Camelot.
Jestem za ciężki - mruknął Merlin.
Dam radę,obiecuję. Nie zostawię Cię. Nie mogę. - rozpłakałam się idąc dalej. Jakby płacz dodawał mi sił. Jakby chęć zobaczenia uradowanego Merlina była dla mnie podporą. Nie pozwolę mu umrzeć. On musi żyć. Musi! Po jakimś czasie doszliśmy do zamku. Stanęłam zmęczona. Zauważył nas Artur. Podbiegł do nas i pomógł mi zaprowadzić Merlina do Gajusza. Położyliśmy Merlina na łóżku,a Gajusz przygotował maści i lek. Podał Merlinowi coś do wypicia,Merlin wypił. Zdjęłam delikatnie młodemu czarodziejowi podkoszulek i chwyciłam się za usta przerażona. Rana była dość głęboka,jeśli on nie przeżyje to i ja umrę.
To moja wina.. Gdybym nie pozwoliła Ci się obronić - wybełkotałam ciągając nosem.
Sam chciałem Cię bronić Olivio. I nie płacz już. Nic mi nie będzie - otarł moje łzy.
Olivio - Artur nie mógł znieść mojego cierpienia,więc objął mnie ramieniem. Otarłam łzy trzymając Merlina za dłoń. Nie ma mowy nie puszczę go. Zostanę tutaj i będę czuwała.
W porządku. nic mi nie jest - mruknęłam do brata. Gajusz posmarował maścią ranę Merlina i owinął ją bandażem. Oznajmił też nam,że mój ukochany musi odpoczywać. Artur nic nie powiedział,nawet nie gonił go do roboty.
Arturze,dziękuję. Jednak jesteś dobrym człowiekiem - poczochrałam bratu włosy.
Czyżbyś w to wątpiła,droga siostrzyczko? - puścił mi oczko.
skdądże znowu. Liso,Agnes. Czy mogłybyście pomóc mojemu bratu? - poprosiłam je.
Oczywiście Olivio. - rzekły obie dziewczyny.
Dziękuję wam. - krzyknęłam do nich.
Siostro. Przekażę Gwen i Morganie,że zostaniesz tutaj dzisiaj. - oznajmił Artur.
W porządku. Ojcu też powiedz! Żeby mi zaraz nie robił szumu,że mnie nie ma w komnacie - przewróciłam oczami.
Jasne jasne. - zachichotał Artur.
Merlin uśmiechnął się do mnie,a ja do niego.
Może jednak powinnaś iść do siebie? Na pewno jesteś zmęczona - powiedział troskliwie Merlin.
Merlinie.. Jak już powiedziałam to zostanę tutaj na noc. Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo - pokazałam mu język i zaśmiałam się cicho. Ucałowałam go w czoło i poszłam pomóc Gajuszowi w robieniu eliksiru.
Gajuszu,czy Merlin wyjdzie z tego? - byłam bardzo przejęta. Oj tak. można było poznać,że coś czuję do młodego czarodzieja.
Oczywiście,że tak moja droga. To silny chłopak. - poklepał mnie po ramieniu medyk.
Uśmiechnęłam się do niego i wróciłam do Merlina. Usiadłam obok niego,a on spojrzał na mnie.
Mam nadzieję,że nie będziesz już płakać co? - był nieco rozbawiony,ale widać było,że miejsce,gdzie zadano cios go boli.
Nie będę. Nie martw się. Ale nie mów już nic. Boli Cię,więc cicho siedź. - przyłożyłam mu palec do ust,a on pochwycił moją dłoń,w swoją i ucałował. Spojrzałam na niego w szoku. Chyba chciał mi dać do zrozumienia,że mnie ceni i to bardzo. Zakazałam mu się odzywać,więc milczał i oboje wpatrywaliśmy się w siebie. Nie wytrzymałam i musnęłam jego usta. Gajusz widząc,co robię ucieszył się. Chciałabym być z Merlinem,ale nie wiem co na to ojciec. A zresztą,co mnie obchodzi zdanie ojca? Wymuszę na nim,żeby się zgodził. A co mi tam! Mam swoje sposoby. Zaśmiałam się cicho i wzięłam dłoń Merlina w swoją. Trzymałam go za rękę cały czas. Chłopak przesunął się na bok i spojrzał na wolne miejsce,dając mi do zrozumienia,że mam się położyć obok. Zrobiłam tak jak prosił. Położyłam się obok. I przytuliłam do jego ramienia. Pocałowałam go w czoło.
Śpij Merlinie. Musisz odpoczywać. -wyszeptałam mu do ucha,podnosząc się i składając na jego ustach pocałunek.
No już już. - chłopak odwzajemnił buziaka. - Pod warunkiem,że zostaniesz - spojrzał mi w oczy,jakby czekając na odpowiedź,którą znał.
Zostanę. spokojnie. - położyłam głowę na poduszce i przymknęłam oczy. Gajusz już spał. Nie czekał,aż my zaśniemy. Po prostu się położył i zasnął. Na pewno był zmęczony. My też jesteśmy,a mimo to leżymy dalej. Otworzyłam jedno oko. Merlin już spał. Wciąż trzymałam jego dłoń,nie chciałam puszczać. musiałam wiedzieć,że jest obok. Uśmiechnęłam się lekko i zamknęłam oczy. Wszyscy w zamku udali się do krainy snów. Ja tylko zasypiając miałam nadzieje,że Merlin oznajmi mi,dlaczego pozwala mi siebie całować i,że jego głęboka rana się zagoi. Z takimi rozmyśleniami zasnęłam.

1 komentarz:

  1. Wohoho. Już się Lisa pojawiła*-*
    Ogólnie zajebiście, dużo się dzieje XD

    OdpowiedzUsuń